Andrychów, 25.08.2008



Wyjechalismy we czwartek 14 sierpnia 2008 o godz. 21.50 w grupie 6 osobowej autobusem kursowym z Krakowa do Lwowa. Na miejscu na Dworcu Stryjskim we Lwowie byliśmy o godz.10.50 z 4 godz. przystankiem na granicy w Korczowej. Od razu po wymianie dolarów i euro na krywny wsiedliśmy do autobusu do Iwanofrankowska, gdzie znaleźliśmy dalsze połączenie do Osmołody. Na miejsce dotarliśmy po godz. 20.00 i odnaleźliśmy pole namiotowe oraz rozbiliśmy namioty. Po rekonesansie i zjedzeniu ciepłej kolacji poszliśmy spać,by następnego dnia z rana o godz. 7.00 pójść na dwudniową trasę w góry ze sprzętem.

Trasa wędrówki: Osmołoda – Ryzarnia - Polana Długa – Pietros – Koretwina - Popadia. Zeszliśmy w dół na przełęcz między Popadią a Małą Popadią, gdzie w gąszczu kosówki odnaleźliśmy polanę na której rozbiliśmy namioty. Dzień był słoneczny, ale na noclegu owady nieźle dały nam we znaki. Dwóch naszych kolegów chciało przespać się pod gołym niebem na karimatach w śpiworach ,ale wieczorne chmurki, które nadciągnęły niebawem wykluczyły tę możliwość. W nocy mieliśmy niezłe opady deszczu.

Następnego dnia rano znów wczesna pobudka, zwijanie mokrych namiotów i w trasę po wypiciu gorącej herbaty lub kawy na śniadanie. Potem po przejściu Małej Popadii zrobiliśmy czas na odpoczynek i porządne śniadanie. Zeszliśmy do źródełka, a potem w dół wzdłuż strumyka Parienka i Zhoniłów do Ryzarnii i dalej na miejsce namiotowe w Osmołodzie. Tu spotkaliśmy grupę ludzi – Polaków z całej Polski którzy wędrowali po pobliskich rejonach będąc podwożonym do miejsc wyjścia i z oczekującym Ukraińcem w samochodzie po stronie zejścia. Wieczorem umówiliśmy się z tym Ukraińcem na następny dzień, że podwiezie nas wieczorem do Bystrej na nocleg w chacie robotników leśnych. Zaoszczędziliśmy około 5 godzin wędrówki z plecakami po płaskim terenie dojścia.

Następnego dnia czarnym szlakiem weszliśmy na Przełęcz Borewka, a dalej szlakiem czerwonym na Łopuszynę Wielką i Małą Sywulę, by zejść na Przełęcz Ryszczyna na nocleg i do wody. Tutaj spotkała nas zimna noc i niektórzy rano z trudem „prostowali kości” i grzali się kubkiem herbaty lub kawy na rozgrzanie.

Wyruszyliśmy rano na Uroczysko Piekło, by bez szlaku wędrować wzdłuż słupków dawnej granicy polsko-czechosłowackiej przez Taupiszyrkę do słupka z numerem 10, gdzie naszliśmy niebieski szlak schodzący na Przełęcz Legionów i dalej szlakiem podążyliśmy do wsi Bystrica (Rafajłowa) na nocleg. Tu znaleźliśmy nocleg przy barze, ale niestety bez ciepłej wody do umycia. Ale w zimnej wodzie umyliśmy się i odświeżyliśmy. Podjęliśmy też decyzję o powrocie do kraju w związku ze zmęczeniem i możliwościami powrotu pociągiem do Polski. Tak też uczyniliśmy.

Rano busem dostaliśmy się do Nadwórnej całą drogę stojąc (okazało się że dwa poprzednie kursy wypadły), a potem również busem - tym razem siedząc do Iwanofrankowska. Tu najęliśmy 8-osobową taksówkę ,która zawiozła nas do granicy Szeginia - Przemyśl. Na piechotkę bez problemów przekroczyliśmy granicę i busem przejechaliśmy na dworzec PKP w Przemyślu, gdzie za 15 minut złapaliśmy połączenie do Krakowa. Tutaj po 15 minutach mieliśmy połączenie ostatnim autobusem PKS do Andrychowa i Kęt ,który jechał do Bielska.

Uczestnikami wyprawy byli:
1. Tadeusz Sarlej – kierownik wycieczki,
2. Ewa Woch,
3. Zbigniew Mazgaj,
4. Krzysztof Kowalski,
5. Zbigniew Homa,
6. Tomasz Partyka.
Pierwsza czwórka są członkami Klubu Turystyki Górskiej „LIMBA” w Andrychowie.

Sprawozdanie sporządził:

Krzysztof Kowalski